Rakieta Joola z AliExpress – co tak naprawdę kryje się w środku
W zeszłym roku zaczęło się to dziać naprawdę masowo. Nagle na kortach przybyło zawodników grających Joolą Perseus i Hyperion… tylko że nie oryginałem za ponad 1000 zł, a „tym samym” modelem z AliExpress za ok. 200 zł. Na pierwszy rzut oka? Szok, wygląda identycznie. Ale czy naprawdę to to samo?
No właśnie. I tu robi się ciekawie, bo w pickleballu diabeł siedzi nie w logo, tylko w konstrukcji. Dlatego zamówiliśmy rakietę, przetestowaliśmy i… przecięliśmy na pół.
Ocena wizualna - model z AliExpress, a oryginał
Nie będę udawała – podróbka potrafi zrobić wrażenie. Design jest skopiowany bardzo sprytnie: układ kolorów, napisy, nawet „wykończenie” z daleka wygląda jak z pudełka premium. Ale kiedy weźmiesz dwie rakiety do ręki i mocno skupisz się na detalach, zaczynają wychodzić minimalne szczegóły, np. w czcionce.
Wnętrze rakiety
I tutaj zaczyna się prawdziwa przepaść. Na początku – trzeba przyznać – „leci”. Da się tym grać. Dla niektórych nawet bardzo przyjemnie, bo często takie rakiety mają więcej „dzikiej mocy” (czyli piłka lata szybciej, z dużą siłą, ale… niekoniecznie tam, gdzie chcesz). Opinią zawodników, którzy mają skalę porównawczą bo grali również oryginałem: w podróbce czucie rakiety, kontrola są mniejsze.
Najbardziej charakterystycznym elementem jest dźwięk. Ta rakieta jest dużo głośniejsza i ma bardziej „puste” brzmienie.
U nas po około miesiącu gry rakieta pękła i zaczęła trzeszczeć w środku. Więc przyszedł czas na najciekawszy moment, czyli zaglądamy do środka.
Rozczarowanie większe niż zakładaliśmy. Po rozebraniu rakiety okazało się, że to, co wygląda jak „topowy model”, bywa zrobione zupełnie inaczej niż w specyfikacji oryginału (zdjęcie poniżej). W oryginalnych, markowych rakietach premium kluczowe są detale konstrukcyjne: jakość rdzenia, precyzja klejenia, spójność warstw, wypełnienia tłumiące, kontrola produkcji. A tutaj… wygląda to jak „byle trzymało się kupy”.
Czy na turniejach można grać rakietą Joolą z AliExpress?
Od 2026 roku komisja sędziowska postanowiła zablokować możliwość gry podróbkami na turniejach i mocniej przyglądać się sprzętowi bo problem ten przestał być „śmieszny”, a stał się realnym tematem turniejowym. Organizator, sędzia ma prawo nie dopuścić Cię z taką rakietą do rozgrywek.
I tak. Na rakietach jest „USA approved”, ale napis na rakiecie nie jest certyfikatem. Jeżeli Twoja rakieta budzi wątpliwości (a jak wyżej wspomnieliśmy dowodów jest sporo) sędzia ma prawo nie dopuścić Cię do rozgrywki i nie pomoże tłumaczenie „ale przecież wygląda jak oryginał”.
Koniec plagi "oryginalnych" rakiet z Aliexpres?
Ostatnio mój znajomy zamówił dokładnie tę samą rakietę z AliExpress. Kliknął ofertę, wszystko się zgadzało. I co przyszło?
Rakieta… bez logo. Jakby ktoś nagle stwierdził: dobra, lecimy dalej z kopią, ale już nie udajemy marki wprost.
Czy to znak, że ktoś w końcu przycisnął sprzedawców?
